Detailed review by czega
Nasz szalony rajd Jeep Safari miał swój przystanek w osadzie kosmitów o filmowej nazwie Tataouine. Miasteczko tunezyjskie Tataouine faktycznie istnieje i jest zamieszkałe przez plemiona Berberów - pustynnego ludu zamieszkującego lepianki z gliny pomieszanej z wielbłądzim nawozem lub w pieczarach drążonych w skałach lub głębokich jamach kopanych na pustyni. Wygląd tych berberyjskich domostw zainspirował scenografów, amerykańskiego filmu Gwiezdne wojny, którzy to wykorzystali i zbudowali z podobnego materiału, kopulaste, całkiem niebanalne domki oraz kosmiczne anteny. To wszystko pozostawili i od lat ta filmowa wioska berberyjsko-kosmiczna, stanowi interesującą atrakcję turystyczną. Ponieważ jeden z naszych jeepów zarył się w piasku pustyni i wszyscy kierowcy pojechali go ratować, więc spowodowało to, że mieliśmy trochę więcej czasu na poznanie tego miejsca. A było tam co oglądać i ugasić pragnienie zimnymi napojami. Budynki, które grały w filmie, znakomicie wpisują się swoją kolorystyką i kształtami, w krajobraz pustyni, która sama w sobie ma coś kosmiczno-księżycowego. Podobało nam się tam bardzo, pomimo straszliwego żaru, jaki piekł nas niemiłosiernie, czego efektem było "wielkie picie" chłodzących napojów i radość barberyjskich sprzedawców. Oczywiście bezlitosny atak na nas przypuścili handlarze pamiątek - gromady handlujących dzieciaków, oblegały każdą osobę i nikt z nas się im nie oparł. Ponieważ kolekcjonuję półszlachetne kamienie oraz kawałki skał z całego świata, zainteresowałem się ładnym okazem kryształu górskiego z Tunezyjskiego Atlasu. Sprzedawca rzekł cenę 30 dinarów ! Ja jednak, wiedząc, że cena nie powinna przekroczyć 5 dinarów, zaproponowałem 2 dinary :) W efekcie kamyk kupiłem za 4 dinary. Handlowanie z targowaniem jest chyba narodową przyjemnością Arabów. Początkowo, przed wielu laty, podczas mojej pierwszej wizyty - irytowało mnie to - ale teraz - jako stary bywalec Tunezji - bawię się w to, razem z nimi. Spoglądam w tej chwili na leżące na moim biurku, pamiątki z ostatnich tunezyjskich wakacji i z tęsknotą myślę o tym pięknym kraju, milionów drzewek oliwnych, palm daktylowych, wielkiej Sahary oraz cudownie pięknych wybrzeży z plażami z delikatnym piaseczkiem i błękitno - lazurowym, czystym i ciepłym morzem.
Village berbère de Chénini10
Ratings
-
Accessibility
-
"Must See"-Factor
-
Budget Friendliness
-
Relaxation Value
-
Uniqueness
-
Unikatowość pd każdym względem, której koniecznie trzeba doświadczyć. Wizyta tam nic nie kosztuje a jest to wspaniała przygoda, relaks i przyjemność.