Detailed review by czega
Gdy zobaczyłem skaliste wzgórze, na które miałem się wspiąć aby dojść do ponoć bardzo interesującej oazy plemion berberyjskich - zwątpiłem czy ja staruszek dam radę z moimi, bolącymi stawami i zmęczeniem. Poznawcza pokusa okazała się jednak silniejsza od niepokoju. Powolutku - ale nie jako ostatni - wdrapałem się na skałę, nie mając zielonego pojęcia - bo tę tajemnicę znał tylko nasz berberyjski przewodnik - jak będzie wyglądać droga powrotna. Na wejście - siły się znalazły ale jak poradzę sobie dalej. Wchodząc zatrzymywałem się, nie tyle ze zmęczenia ile z zachwytu rozległymi widokami surowej i pięknej okolicy. Pod błękitnym niebem, aż po horyzont - pustynia, wzgórza i skały. Gdy pochyliłem się nad powierzchnią skał, to oczom moim ukazały się uwięzione w nich miliony, małych muszelek - co świadczy, że są to skały osadowe oraz, że kiedyś były one na dnie morza a dopiero ruchy górotwórcze wypiętrzyły je w górę. Tak więc potwierdziły się dzisiaj, przeczytane kiedyś wiadomości o - zupełnie innym, dawno temu - klimacie Afryki. Krystalicznie czyste powietrze i łagodne podmuchy powietrznych prądów, przyjemnie orzeźwiły mnie. Ze szczytu skały zobaczyłem jej drugą stronę - z bardzo wąską skalistą ścieżką, między wielkimi głazami, stromo opadającą w dół, do wąwozu w którym widać było zielone kępy, palmowych pióropuszy. Po jakimś czasie, przyglądając się skałom i ostrożnie, ich się przytrzymując, dotarłem do palmowej oazy w dole wąwozu. Powietrze było tam szczególnie rześkie, bo chłodził je wodospad, małe jeziorko i trzy źródła. Woda jeziorka miała piękny zielony kolor, co wspaniale i jakże naturalnie komponowało się kolorystycznie. Chciałoby się - w tej przyrodniczej harmonii - pobyć dłużej, ale niestety, trzeba było iść dalej - aby pozwolić cieszyć się pięknem następnym grupom, czekających już turystów - jako, że jest to bardzo malutkie miejsce, taka przyrodnicza perełka. Szczęśliwie - droga powrotna, wiodła wzdłuż, spływającego od wodospadu strumienia wody. Nieliczne domostwa Berberów, mieszczą się w wykutych w skałach pieczarach i przytulonych do nich skromnych domach z glinianych cegieł, zabezpieczonych kamiennymi płotami, oraz kępami kolczastych kaktusów opuncji. W ich maleńkich zagrodach, widać było kozy i owce. Po kilkudziesięciu minutach znaleźliśmy się na końcu wąwozu i pożegnaliśmy tę piękną oazę zieleni, trzy źródła i wodospad oraz jeziorko, uwięzione pomiędzy górskimi, skalistymi zboczami.
Oasis de Chebika10
Ratings
-
Accessibility
-
"Must See"-Factor
-
Budget Friendliness
-
Relaxation Value
-
Uniqueness
-
Niezwykłe miejsce, którego piękno każdego zachwyca.